- Byłem świadkiem wielu uroczystości, również w czasach PRLowskich ale i teraz, w demokratycznej Polsce i nigdy nie trafiłem na takie uroczystości, które by w jakiś sposób oddawały honor tym ludziom, którzy polegli, zostali zabici, zamordowani w czasie II Wojny Światowej jak i po niej, przez UB. Sądzę, ze tych ludzi należy jak najbardziej docenić, należy wydobyć z niepamięci ich nazwiska i imiona. Moim zamiarem jest, aby to święto 11 listopada stało się dnie, w którym zaprosi się przedstawicieli tych rodzin – mówi Wiesław Cieślak.
Powiatowy radny zdaje sobie sprawę, że znalezienie wielu z tych osób będzie utrudnione lub wręcz niemożliwe. Uważa jednak, że warto spróbować odnaleźć tyle, ile się da. Ma też pomysł, kto ich szukaniem powinien się zająć:
- Uważam, ze powinien powstać zespół urzędników z Rady Powiatu. My śladów tych pomordowanych będziemy szukać w Urzędach Gmin należących do naszego powiatu. A urzędnicy zawsze mają ze sobą pewne kontakty. I z pewnością w poszczególnych gminach istnieją wykazy tych osób pomordowanych mieszkańców. I sądzę, że w ten sposób dojdziemy bardzo szybko, nawet we wrześniu do tego, jaką ilością rodzin dysponujemy z tego okresu – dodaje Cieślak.
Samo odnalezienie tych osób to tylko pierwsze kroki. Mając ich listę zdaniem radnego warto było organizować co roku specjalną akademię:
- Ponieważ 11 listopada przypada w poniedziałek dobrze by było, gdyby przed tym dniem, czyli w piątek 8 listopada zorganizować taka uroczystą akademię, na którą zaproszono by osoby reprezentujące rodziny tych, którzy zostali zamordowani w czasie II Wojny Światowej czy w latach 40. I tych ludzi należy jakoś uhonorować, jakoś wyróżnić. Nie wiem, w jaki sposób to zrobić, dlatego uważam, ze tutaj głos w tej sprawie powinien zabrać również przedstawiciel samorządu wojewódzkiego. To oni powinno się zastanowić, jak przedstawicieli tych rodzin wyróżnić, może po raz pierwszy w życiu – kończy radny Wiesław Cieślak.
Czy pomysł radnego znajdzie akceptację – przekonamy się już wkrótce. Pozostało już tylko 60 dni.
MO
