Organizowane przez Działdowskie Towarzystwo Jeździeckie zyskują coraz większą rzeszę fanów. Zarówno wśród kibiców jak i uczestników
- Przedtem miałem konie skokowe, i po prostu pojechałem z kolegą do Żuromina na pierwsze tego typu zawody. Popatrzyłem na to, już wtedy miałem bryczkę, i z koni skokowych zrobiłem zaprzęgowe. To było gdzieś z pięć lat temu – mówi Andrzej Benedykciński, Dębice k. Włocławka.
Sport związany z jeździectwem w każdej postaci pociąga przede wszystkim możliwością kontaktu z przyrodą.
- Pociągnęło mnie to. Ja w tej chwili mam dwie pary. I jak tylko kończy się zima i jest pogoda to cały czas mam kontakt z naturą. Delektujemy się zapachem kwitnących kwiatów, ptactwem, zwierzyną. Codziennie tak trenujemy i jak są zawody to chętnie jedziemy. To wspaniały wypoczynek, trochę też i sportu – dodaje Andrzej Benedykciński.
Chętnych do uprawiania tego sportu jest również coraz więcej, mimo, że jest on dość kosztowny…
- Każdy wyjazd sporo kosztuje. Może nie w naszej lidze, ale jak jeździ się na zawody ogólnopolskie zawody to już są koszty, zarówno sprzętu, jak i koni, noclegów. A sprzęt? No bryczka taka, jak ta kosztuje 25 tysięcy, dobre konie od 30 do 60 tysięcy. A jak się z tym wszystkim jedzie na wyjazd ogólnopolski to trzeba policzyć około trzech tysięcy – wylicza zawodnik.
Mimo, że jazda w zaprzęgu z taką szybkością wydaje się być dość niebezpieczna, amatorów mocnych wrażeń nie brakuje również wśród kobiet.
- Jak ja ją poznałem, to była tak zakochana w koniach, że aż sam się zdziwiłem, że można tak być zżytym z końmi, tak bardzo je lubić i tyle im czasu poświęcić… - Mówi Andrzej Benedykciński, Dębice k. Włocławka.
Jak twierdzi sama zainteresowana – rola luzaka w zaprzęgu to nic trudnego.
- To są wszystko prawa fizyki. Jeżeli konie idą tak rozpędzone jak my dziś jechaliśmy, to bardzo łatwo jest nadrzucić, chodzi tylko o refleks. A jeżeli konie jadą wolno to jest to po prostu bardzo ciężkie – wyjaśnia luzak Joanna Kretkowska.
Mimo wszystko aby osiągnąć tak wysoki poziom w powożeniu parokonnym zaprzęgiem na treningach trzeba spędzić sporo czasu.
- Trenujemy codziennie, po półtorej godziny jedną parą. Potrzeba więc dużo systematyczności – kończy Joanna Kretkowska.
Już wkrótce czekają nas kolejne zawody z końmi w roli głównej: skoki przez przeszkody. W najbliższym czasie poinformujemy o ich miejscu i terminie. Już dziś zapraszamy.
MO
