- Pamiętam jak wyraziliśmy wolę sprzedaży tej działki i w duchu tej uchwały mówiliśmy, ze tam będzie porządek, jeżeli to weźmie właściciel prywatny. Nie ma szaletu, bałagan jest. I tu proszę państwa nie będę dalej swojej myśli rozwijał – skrytykował radny Michał Struzik.
Nie wszystkim przeszkadza teren zabity dechami. Burmistrz o estetyce miejsca położonego w centrum miasta się nie wypowiedział.
- Działka jak pan sam wie została sprzedana, i nie z zapisem, że tam ma być szalet miejski. Dlatego przed sprzedażą żeśmy obok wybudowali szalet, myślę, że o wiele bardziej estetyczny niż dotychczasowy. On tam funkcjonuje. Dodatkowo na czas letni na wniosek pana Grzegorza Mrowińskiego została postawiona taka letnia toaleta. Nie mamy sygnałów, że potrzeba czegoś więcej. Jeśli będzie zapotrzebowanie w jakiejś innej części miasta, żeby szalet powstał to pochylimy się nad tym – obiecał burmistrz.
Zapotrzebowań takich się nie spodziewamy. Z szaletu niewielu z nas korzysta, a jak jest w toy toyach – każdy czuje…
MO
