Zaczęło się od pytania radnego Jana Bedry:
- Panie przewodniczący, czy kiedykolwiek na tej sali pan przewodniczący Odachowski nie dopuścił pana do głosu? Bo o ile sobie przypominam nigdy nie miało to miejsca. Mówię o tym dlatego, ponieważ pan na zebraniach mieszkańców nie dopuszcza zaproszonych radnych do głosu, a był też taki przypadek, że nawet samego pana burmistrza. Jest to niezgodne ze statutem. Segreguje pan wypowiedzi, o ile jest nie po pana myśli – powiedział na sesji Jan Bedra.
Do zarzutów swoje dorzucił radny Edward Radomski:
- Uważam, że należałoby okresowo dokonać spotkania z przewodniczącymi osiedli i uczulić ich na pewne sprawy organizacyjno – formalno – prawne. Bo na przykładzie osiedla numer 3 nie są w pełni realizowane. Sposób prowadzenia spotkań osiedlowych przez przewodniczącego osiedla numer 3 pozostawia wiele do życzenia. Wypadałoby przewodniczącym zwrócić również uwagę na kulturę słowa i obycie. – dodał od siebie radny Edward Radomski.
Przewodniczący nie omieszkał do owych zarzutów się ustosunkować:
- Radny Radomski w lipcu zgłaszał formalny wniosek o wyjaśnienie wypowiedzi jednego z mieszkańców w sprawie budowy drogi. Jego wniosek został przegłosowany i wniosek został odrzucony. Kiedy pan radny zabrał później głos, na koniec zebrania, że on jednak mimo wszystko chce to wyjaśnić, został niedopuszczony do głosu. Poza tym, radny Bedra jest gościem zebrania i też powinien wiedzieć, jak powinien zachowywać się gość, kiedy nie jest dopuszczony do głosu. I też może sobie zrobić szkolenie jak się zachowywać na zebraniach i co podnosić – odparował przewodniczący Osiedla Nr 3 Wojciech Zieliński.
Pointa była krótka i zaskakująca:
- Ja bym chciał, żeby radni zajmowali się żywotnymi problemami a nie pierdołami i pouczaniem innych co i jak mają robić – zakończył Wojciech Zieliński.
To nie pierwsze zgniłe jajo ze spotkań osiedla numer trzy. Pamiętamy agitację polityczną z ubiegłego roku, resztę pozostawiając bez komentarza…
MO
