- Jestem na zasiłku, który mi się niedługo kończy. Obecnie utrzymuję się tylko z funduszu alimentacyjnego, na razie na trójkę dzieci, bo na czwarte sprawa dopiero się toczy. Mieszkam w wynajętym mieszkaniu, które kosztuje 600 złotych miesięcznie – mówi Barbara Browarek.
Po zapłaceniu czynszu i rachunków na jedzenie nie pozostaje prawie nic.
- Moja sytuacja jest katastrofalna. Po zapłaceniu rachunków i opłaceniu mieszkania pozostaje mi praktycznie 2 złote dziennie na wyżywienie całej rodziny – żali się matka.
Pani Barbara pracy szukała dosłownie wszędzie. W supermarketach, sklepach, szkołach, a nawet na ulicy. Wciąż nie pracuje nigdzie.
- Ciężko jest mi znaleźć pracę. Szukałam jej praktycznie w każdym zakładzie w Działdowie. Zawsze odchodzę z kwitkiem, bo albo „zostawić CV na portierni”, albo każą 5 razy w tygodniu składać CV i w końcu nie ma pracy. Mam wrażenie, że jeśli ktoś nie ma pleców, nie ma kasy i wykształcenia to nie dostanie pracy żadnej – stwierdza Barbara Browarek.
Pracę ciężko znaleźć, nawet gdy się na nią nie czeka a aktywnie jej poszukuje.
- Zanosiłam CV, starłam się rozmawiać gdziekolwiek tylko dostałam namiary, czy to z Urzędu Pracy, czy od znajomych, czy z MOPSu. Wszystko się jednak kończyło na zostawieniu CV. To był zawsze koniec tematu. Pisałam ogłoszenia, niestety też bez skutku, bo nikt się nie odezwał. A chciałabym jakąkolwiek pracę podjąć.
Aby ją zdobyć pani Barbara jest gotowa zrobić wiele, jeśli nie wszystko…
- Podnieść swoje kwalifikacje, jakieś kursy odbyć, jakieś szkolenia. Jestem w stanie zrobić wszystko, co mogłoby wpłynąć na podniesienie moich kwalifikacji i wykształcenia – zapewnia.
Gdyby tylko to zatrudnienie dało się gdzieś znaleźć.
- Nie ma pracy. Mnie się wydaje, że trzeba mieć znajomości. Bo pójdzie pan do sklepu, czy do marketu i brakuje pracownika i a jak pan przyjdzie się zgłosi do pracy, to już dwie nowe osoby siedzą na kasie. Wszędzie wkoło są ogłoszenia, tyle, że może mam za słabe kwalifikacje albo za słabe znajomości… - zastanawia się pani Barbara.
Co się stanie, jeśli w najbliższym czasie pani Barbara nie znajdzie pracy?
- Jeżeli nie znajdę? Nie wiem, wyląduję na ulicy… Nawet sobie tej sytuacji nie wyobrażam. Ja musze tę pracę znaleźć gdziekolwiek! Ja i na pole bym poszła. W lato się pod folią parzyłam za 3 złote na godzinę. Nawet sprzątanie ulic. Cokolwiek, żebym mogła opłacić mieszkanie. Niech pan sobie wyobrazi – wyląduję z dziećmi na ulicy! – martwi się matka czworga dzieci.
Tyle, że o pracę w powicie działdowskim trudno. Bezrobocie sięga tu 23 procent i jest jednym z największych w województwie i w całym kraju.
- Ludzie wydają się przewrażliwieni na tym punkcie. Czasem myślę, że już lepiej nie szukać tej pracy, bo i tak się jej nigdzie nie znajdzie… - kończy pani Barbara przytulając najmłodsze dziecko…
Prosimy o kontakt osoby lub instytucje, które mogą pomóc znaleźć pani Barbarze zatrudnienie. Oferty prosimy kierować na adres: redakcja@moje-dzialdowo.pl.
Marcin Ostrowski
