Radny Leszek Gołębiewski poruszył temat finansowania działalności organizacji pozarządowych z budżetu miasta.
- Chciałbym, żeby pan burmistrz podał oficjalnie nazwisko osoby, czy pracownika, do której mają się zgłaszać dane organizacje, które chciałyby otrzymać dotacje na zaplanowane działania, ponieważ jest już najwyższy czas, aby takie wnioski zostały złożone - powiedział radny Leszek Gołębiewski.
W odpowiedzi na to pytanie Grzegorz Mrowiński przypomniał procedurę przyznawania dotacji dla organizacji pozarządowych.
- Ja przypomnę procedurę, jaka obowiązuje jeśli chodzi o dotacje dla organizacji pozarządowych. W momencie uchwalenia budżetu składane są wnioski przez organizacje. Te wnioski uzyskują lub nie uzyskują akceptacji burmistrza. W momencie, gdy jest akceptacja wnioski trafiają do budżetu. Mamy listę takich wniosków na rok 2015 - jest to załącznik numer 9. W momencie, kiedy budżet zostanie przyjęty, ogłaszany jest konkurs, który w założeniu ma wprowadzać pewną konkurencyjność. W momencie, kiedy zostaną ogłoszone konkursy, organizacje pozarządowe muszą złożyć oferty. Te oferty są rozpatrywane, potem organizacje, które wygrały realizację danego zadania, są zapraszane do Urzędu Miasta, gdzie podpisywana jest umowa. Potem jest czas na realizację tego zadania i na końcu składane jest sprawozdanie z jego realizacji - mówi Grzegorz Mrowiński.
Tym samym burmistrz odciął się od często praktykowanej w przeszłości zasady finansowania różnego typu zadań i inicjatyw obywatelskich "z wolnej ręki". Zapowiedział, że Urząd Miasta nie wypłaci poza konkursem pieniędzy na realizację "fajnych pomysłów".
- W trakcie roku, nie wyobrażam sobie, że organizacje przychodzą po pieniądze, ponieważ jedną z zasad tych konkursów jest przejrzystość udzielania dotacji. Ja wiem, że w poprzednich latach były praktykowane takie sytuacje, że ktoś przychodził do burmistrza, czy pracownika po to, aby dać pieniądze dla organizacji pozarządowej, ale jest to sprzeczne z ideą transparentności i przejrzystości. Ja nie będę praktykował takich sytuacji, że ktoś przychodzi i prosi, żeby mu dać 2 tysiące, bo wpadł na fajny pomysł i będzie go realizował. To proszę z tym pomysłem poczekać do września i złożyć wniosek do budżetu. Jeżeli on uzyska akceptację burmistrza i Rady Miasta wtedy będzie ogłoszony konkurs - dodaje burmistrz.
Od tej reguły istnieje jeden wyjątek.
- Rozumiem, że są sytuacje, kiedy te pieniądze są potrzebne i wtedy jak najbardziej można rozmawiać. Na dzień dzisiejszy, w sprawach pilnych proszę się zgłaszać do pani Ewy Ners, która jest naczelnikiem Wydziału Oświaty, który przejął część kompetencji asystenta burmistrza, związanych ze sportem i kulturą - kończy Grzegorz Mrowiński.
Wprowadzenie większej konkurencyjności i dyscypliny wydatków publicznych jest godne pochwały. Czy "fajnych pomysłów" będzie przez to więcej, czy mniej? Czas pokaże.
RW
