- Na skrzyżowaniu ulicy Kochanowskiego i Ogrodowej jest „skocznia narciarska”. Mieszkańcy żalą się, że jest tam wgłębienie utrudniające poruszanie się tym odcinkiem drogi. Zrobiłem test i przejechałem ten odcinek z dozwolona prędkością 50 kilometrów na godzinę i rzeczywiście jest to niebezpieczne – można stracić panowanie nad autem. Dlatego mam pytanie, czy w tym roku ten odcinek będzie wykonany a jeśli nie to proponowałbym ustawienie jakiegoś znaku ostrzegawczego lub ograniczenie prędkości. Gdy dojdzie do wypadku podejrzewam, że Urząd Miasta będzie musiał ponieść jakieś konsekwencje z tego tytułu – powiedział na ostatniej sesji Rady Miasta Radny Jan Bedra.
Okazuje się, że niedogodności opisane przez radnego są władzom miasta znane, a nawet ujęte w projekcie budżetu…
- Ta nierówność wiadomo, że jest i jest w budżecie projekt na przebudowę, ale środków na to, żeby to ot tak podnieść i przebudować to nie ma. Możemy to oznakować, chociaż tam jest znak ograniczenia prędkości od strony Kochanowskiego do 40 kilometrów na godzinę. Jest skrzyżowanie, na którym każdy kierowca powinien zwolnić – 50 na godziną na skrzyżowaniu to raczej nikt nie powinien jeździć. Jeżeli zajdzie potrzeba zbada to komisja działająca przy burmistrzu zajmie się tym problemem – odpowiedział zastępca burmistrza Ryszard Duchna.
Teraz wystarczy tylko, by „zaszła potrzeba” do zbadania nierówności, na przykład doszło do wypadku, wtedy możemy spodziewać się szybszego wyrównania „skoczni narciarskiej”.
MO
