Jednak nie wszystkim było do śmiechu, bowiem znany youtuber został właśnie ukarany przez Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieście.
- Przegrałem sprawę w sądzie. Chodzi o ciasteczkowy telefon. Będę musiał zapłacić 1500 zł, ale rozprawa dotyczyła tylko dwóch scen z filmu. W sprawie kolejnej sceny mam rozprawę pod koniec tygodnia" - napisał na swoim fanpejdżu na Facebooku Wardęga.
Zastosowano tu artykuł 66 kodeksu wykroczeń: „Kto ze złośliwości lub swawoli, chcąc wywołać niepotrzebną czynność fałszywym alarmem, informacją lub innym sposobem, wprowadza w błąd instytucję użyteczności publicznej albo inny organ ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1500 złotych".
- Wszystkie komendy się zebrały i za każdą scenę chcą ode mnie po 1500 zł mandatu, więc nazbiera się spora kwota. Materiał robiłem w styczniu 2014 r., a sprawy ciągle przede mną. Ja nie chcę! Będę się z nimi sądził, bo nie uważam, że jestem winny. Nikogo nie zmuszałem do zatrzymywania mnie. To oni myśleli, że telefon jest prawdziwy. Nie mogę ciastka przy uchu trzymać? - mówił w jednym z wywiadów absolwent mławskiego I LO.
Wardęga zamieścił cytaty z rozprawy:
„Obwiniony skończył rozmowę przez telefon i go zjadł” - policjant (świadek)
„Na podstawie zeznań świadków wynika, że specjalnie zatrzymywał Pan policję, żeby później zamieścić film w internecie i żeby było śmiesznie” – sędzia
- Protokolantka się śmiała podczas oglądania materiału dowodowego w postaci filmu „Ciasteczkowy telefon” (co bardzo mnie cieszy)... Na Sędziego nie miałem odwagi spojrzeć – dodał Sylwester Adam Wardęga.
Więcej na: www.naszamlawa.pl
