s
Środa, 3 czerwca 2026 r. Imieniny obchodzą : Karol, Leszek
31.08.2017

Prokurator bada kto skaził próbkę wody

Kiedy okazało się, że bakterii w wodociągu nie było, przyszedł czas na podsumowanie działań służb miejskich i wyciągnięcie wniosków na przyszłość.

 

Temat działań służb miejskich w czasie skażenia wody w wodociągu miejskim zdominował ostatnią, nadzwyczajną sesję Rady Miasta Działdowo. Informacje na temat działania służb miejskich złożyli burmistrz miasta Grzegorz Mrowiński i dyrektor Państwowej Stacji Sanitarno - Epidemiologicznej Grażyna Mówińska. Wszyscy zgodnie podkreślali, że akcja profilaktyczna wypadła nie najgorzej.

 

- Jesteśmy na świeżo po przemyśleniach i myślę, że Gmina Miasto Działdowo na tle innych gmin w Polsce wypadła nie najgorzej, chociaż nie mnie to oceniać. Ale myślę że to akcję powinni ocenić mieszkańcy. Chciałem podkreślić, że już pierwszego dnia udało nam się stworzyć 7 punktów dystrybucji wody pitnej. Dnia kolejnego doszły 24 punkty dystrybucji wody butelkowanej. Straż Miejska, samochody miejskie dowoziły wodę do osób potrzebujących. W pierwszym dniu mieliśmy tylko 140 zgłoszeń i wszystkiego je realizowaliśmy do późnych godzin wieczornych - mówi Grzegorz Mrowiński.

 

O kosztach akcji za wcześnie mówić. Ważne, że przebiegła sprawnie.

 

- W naszej ocenie jeszcze wszystkiego nie podliczyliśmy, więc ciężko tutaj mówić o kosztach, natomiast mogę powiedzieć, że udało nam się również sprowadzić około 40 000 butelek wody do picia w butelkach półtoralitrowych i dodatkowo 3 cysterny ściągnęliśmy z Nidzicy, jedną z zaprzyjaźnionej Gminy Rybno. Chciałbym tutaj podziękować panu wójtowi za wyrozumiałość i okazaną pomoc - dodaje burmistrz.

 

Nie wszystko jednak wyglądało tak pięknie. W bardzo gorącej dyskusji pojawiły się ostre słowa krytyki, kierowane zarówno pod adresem służb burmistrza, jak i Sanepidu. Dotyczyły one pierwszej fazy działań, po stwierdzeniu zakażenia próbki. Niedociągnięcia służb posłużą jako cenna lekcja na przyszłość.

 

- Oczywiście chcemy wyeliminować wszystkie błędy, które się pojawiły. Pierwszy błąd to jest przede wszystkim przepływ informacji. Uważam, że mieszkańcy za późno zostali powiadomieni. Zawiniły tutaj służby. Myślę, że PGKiM również za późno powiadomił burmistrza o zaistniałej sytuacji. Decyzja sanepidu została dostarczona burmistrzowi o godzinie 13:30, kiedy tak naprawdę już w Działdowie nie było wody butelkowanej w sklepach. Myślę, że sytuacja powinna wyglądać troszeczkę inaczej. Podjęliśmy taką decyzję, myślę że radni ją poprą, że jeszcze w tym roku zostanie wdrożony sms-owy system powiadamiania mieszkańców w przypadku sytuacji kryzysowej. Błyskawicznie w przeciągu dosłownie 5 minut jesteśmy w stanie za pomocą takiego systemu powiadomić wszystkich zarejestrowanych mieszkańców o sytuacji kryzysowej w naszym mieście - mówi Grzegorz Mrowiński.

 

Grażyna Mówińska odpierała zarzuty, twierdząc, że Sanepid wydał decyzję niezwłocznie.

 

Wyciągnięte wnioski pomogą dopracować procedury postępowania w przypadku zagrożeń.

 

- Oczywiście procedury tak, ale to już poza Radą Miasta. Będzie to obowiązek PGKiM-u i naszego Wydziału Komunalnego. Procedury muszą wyraźnie mówić - jest komunikat o zanieczyszczeniu mikrobiologicznym, o tym komunikacie musi być niezwłocznie powiadomiony burmistrz, komunikat musi być opublikowany, muszą wiedzieć o tym mieszkańcy. Natomiast taki komunikat nie daje podstaw ani burmistrzowi ani PGKiM-owi do wyłączenia wodociągu z użytkowania. Taką decyzję może podjąć tylko Sanepid, który w formie decyzji wyłącza wodociąg i oczywiście tą decyzję trzeba skutecznie dostarczyć PGKiM-owi i także do burmistrza - mówi burmistrz.

 

Wiele słów krytyki płynęło również od strony społeczeństwa. W sieci pojawiły się komentarze obraźliwe, a nawet wulgarne. Dostało się zarówno Sanepidowi, jak i burmistrzowi.

 

- No niestety też pojawiły się osoby, które chcą i chciały zbić kapitał polityczny i swoimi często wulgarnymi i żenującym komentarzami w internecie podsycały atmosferę niepokoju i myślę, że przyczyniły się do tego, że ta panika w mieście była jeszcze większa, wypisując różne niestworzone rzeczy, których nawet nie chcę tutaj cytować - mówi burmistrz.

 

Jak często bywa w takich przypadkach, pojawiały się też przypadki żerowania na nieszczęściu i próby zarabiania na nim.

 

- No niestety zawsze w takich sytuacjach pojawiają się osoby, które żerują na ludzkim nieszczęściu. Tutaj również mieliśmy takie przypadki. Nie chce wymieniać sklepu, bo nie wiem, czy takie były, ale dochodzą do mnie sygnały, że niektóre sklepy podniosły błyskawicznie wodę do 6 zł za butelkę. Niestety też mieliśmy przykłady mieszkańców nieuczciwych, którzy pobierali często po dwie zgrzewki wody, aby 3 ulice dalej sprzedawać tą wodę po 3 zł. Myślę, że takie rzeczy powinniśmy piętnować.

 

Przyczyn zanieczyszczenia próbki w chwili obecnej nie znamy. Ustala je prokuratura.

 

- Sprawa jest w prokuraturze i myślę, że prokurator będzie się starał rzetelnie ustalić przyczyny zanieczyszczenia próbki wody, bo przypomnę, że nie doszło do zanieczyszczenia wody w wodociągu, ponieważ badania kolejne potwierdziłyby te zanieczyszczenia, a one tego nie potwierdziły - kończy Grzegorz Mrowiński.

 

Burmistrz rozważa skierowanie pozwu przeciw osobie, czy instytucji, która zawiniła o zwrot poniesionych kosztów. Niezależnie od poniesionych kosztów, to wydarzenie jest cenną lekcją na przyszłość. Wyciągnięte wnioski pozwolą służbom miejskim usprawnić swoje działanie w przypadku podobnych zagrożeń w przyszłości. Oby ich więcej nie było.

 

RW

 

s

s
s
s
© MD 2010-2024
Portal wykorzystuje pliki cookies (tzw. „ciasteczka”) własne oraz systemów zewnętrznych, w celu analizowania zainteresowań czytelników naszego portalu i zgodnie z rozporządzeniem RODO. Więcej informacji w naszej polityce prywatności