s
Piątek, 5 czerwca 2026 r. Imieniny obchodzą : Bonifacy, Dita, Dobromir, Waleria
05.03.2015

Mamy takie przejścia, na własne życzenie

Za obecny opłakany stan przejść podziemnych odpowiadają władze miasta, które negocjowały warunki ich budowy już w 2008 roku.

 

Kwestię poruszył na jednej z ostatnich sesji przewodniczący Rady Miasta Działdowo Romuald Remiszewski:

 

- Z informacji, które płynęły od byłego burmistrza miasta Działdowo wiemy, ze współpraca z PKP była wówczas bardzo trudna i utrudniona. Obecnie są problemy z prawidłowym utrzymaniem przejścia podziemnego na ulicy Księżodworskiej. I to jest fakt i to trzeba uważam zmienić – powiedział radny Romuald Remiszewski.

 

Burmistrz wyjaśnił, że stan przejść podziemnych pod torami w Działdowie negocjowany był przez władze miasta już 7 lat temu:

 

- Sprawa jest bardzo przykra, a najbardziej przykre jest to, że próbuje się mnie jako burmistrza zrobić winnym tego stanu. Ja tu mam przygotowany dla państwa zainteresowanych protokół z negocjacji. Negocjacje dotyczące przejść podziemnych odbyły się 20 marca 2008 roku. W tych negocjacjach stanowisko miasta odnośnie tych przejść było następujące: „Podziemne przejście dla pieszych będzie wyposażone w windy po obu stronach torów”. Co to oznacza? To oznacza, że zrezygnowano za wiedzą ówczesnych władz ze zjazdów przystosowanych dla osób niepełnosprawnych – wyjaśnił Grzegorz Mrowiński.

 

Niestety – budowa finansowana była ze środków unijnych co oznacza, że przejścia podziemne będą wyglądały tak jak dziś do końca trwania projektu, a więc jeszcze przez przynajmniej cztery lata:

 

- Dzisiaj próba rozliczenia mnie z tego jest nie na miejscu. Ja zastałem taki stan jaki zastałem i robię wszystko, żeby to zmienić ale na dzień dzisiejszy kolej nigdy nie zgodzi się na położenie kładek. Dlaczego? Dlatego, że jeśli się na to zgodzi, to bierze na siebie odpowiedzialność cywilną w przypadku, gdyby jakiś młodzieniec chciał rowerem zjechać i się rozbije na ścianie, ewentualnie wywróci się wózek z osobą niepełnosprawną i coś się komuś stanie. Co do wind – chciałbym jasno powiedzieć, ze była to sugestia ze strony władz miasta. Była możliwość wykonania innych przejść podziemnych, nie skorzystaliśmy z tego. I dziś jest to poważny problem – dodał burmistrz.

 

Na początku roku pisaliśmy również o tym, że nie dość, że nie ma zjazdów dla osób niepełnosprawnych, to jeszcze wyłączono windy. Burmistrz tłumaczy dlaczego:

 

- Dlaczego były windy nieczynne? Chcę też rozstrzygnąć ten problem – z winy kolei. One nie były popsute, kolej zapomniała przeprowadzić przetarg na dozór techniczny. I pierwszy stycznia zastał kolej bez wymaganych dokumentów i zostały windy zamknięte. Była tu interwencja ze strony władz miasta i pana Wojtka Fabińskiego i Straży Miejskiej, której bardzo dziękuję za to, że zajmuje się tymi przejściami i wiele innych instytucji interweniowało. Natomiast ja jestem w naprawdę trudniej sytuacji, gdy przychodzi do mnie mam niepełnosprawnego dziecka, i która w deszczową pogodę udaje się na rehabilitację z osiedla Lidzbarskiej do OREWu i zastaje windę nieczynną. Proszę mi wierzyć ze szukamy rozwiązania ale tak naprawdę proszę sobie zdawać sprawę z tego, ze przez pięć lat – czyli okres trwałości tego projektu nic nie możemy zrobić – usłyszeliśmy.

 

Miasto robi co może w kwestii przejść podziemnych. Kładek już nie uda się zamontować, ale zwiększy się bezpieczeństwo:

 

- Zapewne państwo zauważyli, ze zwiększyliśmy kwotę na monitoring. Z 35 tysięcy do 80 tysięcy złotych. Przypuszczam, ze w każdym przejściu podziemnym będą zamontowane przynajmniej cztery kamery. Kolejna sprawa – pomimo, że nie doszliśmy do porozumienia z koleją odnośnie sprzątania to już wspomagamy osobę sprzątającą, Straż Miejska tam dociera i robi porządek. Robimy to własnymi siłami, nie oglądamy się na pieniądze. W dalszej kolejności będziemy też próbowali rozwiązać problem zjazdów ale jak powiedziałem – szanse na rozwiązanie tego, daję 1%. Jest to trudny problem i chciałbym, żeby państwo nie wykorzystywali go politycznie. Bo jeśli państwo mają jakieś pomysły to jestem otwarty. Tylko, że tak naprawdę nikt pomysłu nie ma – skwitował Grzegorz Mrowiński.

 

Być może na kolejnej sesji radni zaproponują rozwiązanie tego problemu, o ile przestaną zajmować się tematami zastępczymi…

 

MO

 

s

s
s
s
© MD 2010-2024
Portal wykorzystuje pliki cookies (tzw. „ciasteczka”) własne oraz systemów zewnętrznych, w celu analizowania zainteresowań czytelników naszego portalu i zgodnie z rozporządzeniem RODO. Więcej informacji w naszej polityce prywatności