"Bijące serca" po raz 17. powędrowały do osób i instytucji, które bezinteresownie niosą pomoc potrzebującym. Zanim do tego doszło wynikł spór, kto ma pokryć koszty gali. Problem zgłosiła radna Aleksandra Korzeniewska.
- Czy prawdą jest, że polecił pan dyrektorowi MDK wykreślenie jako współorganizatora z gali "Biących serc" - pytała radna Aleksandra Korzeniewska.
Grzegorz Mrowiński nie widzi uzasadnienia dla finansowania z budżetu miasta imprezy, którą organizuje osoba fizyczna. Przypomnijmy, że pomysłodawcą i organizatorem "Bijących serc" jest były burmistrz Działdowa - Bronisław Mazurkiewicz.
- Kontaktowałem się z panem Maćkowiakiem i mówił mi, że nie miał tego w planie imprez MDK. Ja nie postanowiłem o wykreśleniu tej imprezy, tylko doszliśmy do takiego wniosku, że Kapituła "Bijących serc" nie ma osobowości prawnej. To jest osoba fizyczna. Jeżeli osoba fizyczna, to powinna według cennika zapłacić za salę. Ja, kiedy byłem prezesem Towarzystwa Miłośników Ziemi Działdowskiej i organizowaliśmy Art Akcję za wynajem sali w MDK zapłaciłem 4 tysiące zł, a była to masowa impreza dla mieszkańców. Kiedy robiliśmy koncert w hali Gimnazjum nr 2 nikt nas z opłat nie zwolnił pomimo, ze byliśmy organizacją pozarządową, mającą status Organizacji Pożytku Publicznego. Dlatego nie widzę powodu, dla którego osobę fizyczną mamy zwalniać z tych kosztów, pomimo, że te koszty były bardzo, bardzo małe - mówi Grzegorz Mrowiński.
Czytaj również: Statuetki Bijących Serc przyznane po raz 17.
Grzegorz Mrowiński zapowiada, że uporządkuje pewne sprawy po swoich poprzednikach.
- Ja rozumiem, że w poprzednich czasach przerywano lekcje w Gimnazjum nr 1, uczniowie nosili ławki na Kapitułę "Bijących Serc" i nie mieli w tym czasie lekcji, ale czasy się zmieniły i pora to zmienić. Myślę, że nadszedł czas, kiedy powinniśmy pewne rzeczy uporządkować - kończy Grzegorz Mrowiński.
Czy koszty uroczystości, podczas której honorowane są osoby zasłużone dla lokalnej społeczności powinny być pokryte z budżetu miasta? Zapraszamy do dyskusji.
RW
