Stowarzyszenie Odnowy Chrześcijańskiej „Pamięć i Tożsamość” kontynuuje autorski projekt „Z historią na TY”. Jest to cykl wykładów, skierowany głównie do młodzieży, odkrywający mniej znane, ale ważne karty z historii narodu polskiego.
- Stowarzyszenie Odnowy Chrześcijańskiej „Pamięć i tożsamość” rozpoczęło drugą edycję naszego autorskiego programu „Z historią na Ty”. W dniu 6 września nastąpiła jego inauguracja tematem był Islam. Dzisiaj 20 września była druga prelekcja, tematem byli „Zapomniani kaci Hitlera” Selbtschutz, czyli niemiecka samoobrona. Ten temat jest bardzo słabo znany, a przecież w pierwszych miesiącach roku 1939, na terenach zajmowanych przez armię niemiecką dokonywano bardzo okrutnych zbrodni na narodzie polskim - mówi Zenon Gajewski, prezes Stowarzyszenia „Pamięć i Tożsamość”.
O zbrodniach, popełnionych na narodzie polskim przez tzw. niemiecką Samoobronę mówiła dr Izabela Mazanowska z bydgoskiej delegatury IPN-u.
- Selbtschutz była to organizacja stworzona na terenach wcielonych do Rzeszy, czyli na ziemiach które po 1939 roku stały się integralną częścią Trzeciej Rzeszy, czyli przede wszystkim jest to Pomorze Gdańskie, Wielkopolska, Górny Śląsk, ale także rejencja ciechanowska. Jej członkami byli wyłącznie miejscowi Niemcy, czyli przedstawiciele mniejszości niemieckiej, żyjących na tych terenach, a celem pomimo, że nosiła nazwę Samoobrona, w rzeczywistości głównym miejscem było przeprowadzenie akcji eksterminacji polskiej inteligencji, a także osób, które zostały uznane przez państwo niemieckie za wrogów niemieckości - mówi dr Izabela Mazanowska, z IPN Oddział Bydgoszcz.
Aby zostać „wrogiem niemieckości” wystarczyła negatywna opinia dwóch osób, lub przynależność do „wrogiej” grupy np. nauczycieli, czy harcerstwa. Szacuje się, że tylko w północnej Polsce z rąk członków Selbtschutzu zginęło około 50 tysięcy osób.
- Można mówić o pewnym schemacie działania organizacji, to znaczy na przeprowadzaniu masowych lub mniej masowych aresztowań, choć aresztowanie w tym przypadku to jest słowo niewłaściwe, może bardziej zatrzymanie, dlatego że aresztuje się na podstawie jakiegoś postanowienia organu wymiaru sprawiedliwości, prokuratury, czy sądu, w tym przypadku działano absolutnie bezprawnie. Po prostu zabierano ludzi z domu, bądź też kazano im się gromadzić w miejscu jakiejś grupie zawodowej, na przykład nauczycielom, po to żeby ich zatrzymać, zamknąć w więzieniu, przesłuchać, no i zdecydować o tym, czy tą osobę zwolnić. Jednak w większości przypadków, ponieważ działano już w oparciu o listy nazwisk, przygotowanych wcześniej, w większości przypadków jednak zabić ją w jakimś nowym miejscu zagłady, w jakimś dole śmierci. Najbardziej znane największe miejsca na terenie Pomorza Gdańskiego to są Piaśnica, Szpęgawsk. Te mniej znane to jest na przykład Karolewo w powiecie Sępólno Krajeńskie - mówi Izabela Mazanowska.
Ofiarami Selbtschutzu stała się również ludność działdowszczyzny, choć wiedza na ten temat jest skromna. Głównie dlatego, że Niemcy dążyli do ukrycia swoich zbrodni i wymazania wszelkich dowodów.
- Wiemy na pewno, że takie egzekucje jeśli chodzi o powiat działdowski i Działdowo również były przeprowadzane. Natomiast jeżeli chodzi o ten teren, to ten temat jest mało zbadany i mało znany. Mówimy tutaj również o tysiącach zamordowanych, w szczególności jeżeli chodzi o obóz w Działdowie, choć to już jest trochę inna historia, związana nieco z funkcjonowaniem Selbtschutzu, bo na przykład komendant tego obozu Hans Krauze był członkiem Selbtschutzu w pewnym momencie swojej kariery, ale tak jak powiedziałam ten temat jest mało znany i mało opisany też pewnie w literaturze - mówi autorka prelekcji.
Jak w przypadku większości katów Hitlera, również członkowie niemieckiej Samoobrony nie ponieśli odpowiedzialności za swoje zbrodnie. Za zabicie kilkudziesięciu tysięcy Polaków skazano jedynie garstkę oprawców.
- Tutaj mówimy o tysiącach volksdeutschów, którzy przystąpili do tej organizacji, natomiast można powiedzieć, że odpowiedzialność karną poniosło niewielu. Jeżeli chodzi o Pomorze Gdańskie znowu się odwołam do tego tematu tego regionu, który jest mi najlepiej znany, to mówimy o kilkudziesięciu osobach. Mówimy o wymiarze sprawiedliwości niemieckim, też polskim, ale w większości przypadków tej odpowiedzialności udało się uniknąć - mówi Izabela Mazanowska.
Mimo starań, podejmowanych przez Niemców, wiele ich zbrodni zostało udokumentowanych. Sporą część materiałów na temat zbrodni Selbtschutzu możemy znaleźć na wystawie, prezentowanej obecnie w CKU.
- Ja jestem współautorką tej wystawy. Udało się nam zgromadzić zdjęcia, dotyczące nie tylko największych miejsc kaźni, ale również poruszone zostały różne wątki tej zbrodni, może mniej masowej, ale z różnych względów interesujące - mówi Izabela Mazanowska.
Pamięci ofiar zbrodni niemieckich poświęcona jest również akcja, która będzie przeprowadzona za niespełna miesiąc.
- Jest to akcja, która ma na celu właśnie przypominanie ofiar zbrodni niemieckich w 1939 roku na terenach, które w 1939 roku stały się integralną częścią Trzeciej Rzeszy. Ona w tym roku będzie się odbywała 22 października i dotyczy również powiatu działdowskiego i Działdowa, bo to też ziemie wcielone do Rzeszy. Polega ona na tym, żeby właśnie w tym dniu, czyli 22 października udać się tak spontanicznie, nie tylko w zorganizowany sposób, ale i samodzielnie w miejsce pamięci i zapalić znicz - mówi Izabela Mazanowska.
A Stowarzyszenie „Pamięć i Tożsamość” nie zwalnia tempa. Zenon Gajewski zapowiada, że w następnych miesiącach poznamy kolejne czarne karty dziejów narodu polskiego.
RW
