Władze centralne i samorządowe różnych szczebli prześcigają się w pomysłach, jak zwiększyć przyrost naturalny, przez wspieranie rodziców w podjęciu decyzji o powiększeniu rodziny. Na dość oryginalny gest mogą liczyć rodzice maluchów, urodzonych w Działdowie. Każdy noworodek otrzymuje upominek w postaci ubranka z nadrukiem, nawiązującym do Działdowa.
Akcję promuje na swym profilu FB burmistrz Grzegorz Mrowiński, podkreślając jednocześnie, że to nie jedyna pomoc, na którą mogą liczyć rodzice z Działdowa.
- Każde dziecko jest na wagę złota. W roku 2016 w Działdowie urodziło się zaledwie 172 dzieci. Kolejnych 10 nowych mieszkańców urodziło się w szpitalach poza Działdowem. Cieszymy się z każdego dziecka. Z myślą o nich rozbudowujemy Przedszkole Miejskie nr 5, budujemy nowe place zabaw, tworzymy bogatą ofertę kulturalną i edukacyjną. Jesteście naszą dumą. Pamiętamy o Was i dlatego w 2017 r. dla każdego nowego mieszkańca Działdowa przygotowaliśmy miłą niespodziankę - napisał Grzegorz Mrowiński.

Fot. Takie ubranka otrzymują w prezencie noworodki z Działdowa.
Co na to mieszkańcy Działdowa? Niektórzy z nich uważają pomysł za obciachowy.
- Napisy na ubraniach to tak na poważnie? - pyta Witold Ostrowski.
Autor kolejnego komentarza odnosi się do polityki prorodzinnej miasta bardziej krytycznie.
- Pan naprawdę myśli, że ludziom potrzeba kilka placów i przedszkoli aby wyrosła w nich chęć budowania rodziny? - pyta Arek Kordalski.
Burmistrz odpowiada, że do budowania rodziny wystarczy MIŁOŚĆ.
- Mi do budowania rodziny wystarczyła MIŁOŚĆ. Nie miałem samochodu, zarabiałem 600 zł i płaciłem ratę za mieszkanie 639 zł, zasuwałem po godzinach ile się dało, małżonka nie pracowała, wychowywała dzieci, nikt mi nie gwarantował miejsca w przedszkolu. Nie było placów zabaw, orlików, lodowiska. Była uboga oferta instytucji kultury z biblioteką na strychu. Nie myśleliśmy o zwiedzaniu świata, egzotycznych krajach, karierach w korporacjach. Do pracy chodziłem w starym sweterku i zniszczonych butach. Ale byliśmy i jesteśmy szczęśliwi. Nic i nikt nam tego szczęścia nie zabierze. Bo jest MIŁOŚĆ - odpowiedział Grzegorz Mrowiński.
Innego zdania jest Agnieszka Pabijanek. Bez pracy nie ma mowy o rodzicielstwie.
- Jak mieć dzieci jak pracy brak? Najważniejsze to mieć co dać dziecku jeść, ubrać, mieć na lekarstwa. A w Działdowie, co jest paranoją jak człowiek ma wykształcenie wyższe i doświadczenie to już nikt go nie chce zatrudnić. Więc proszę powiedzieć czy napis na ubranku w tym momencie ma mnie cieszyć ?? - pyta Agnieszka Pabijanek.
Z tą opinią zgadza się Zbigniew Duda.
- Praca i zarobki to podstawa! Kiedyś nie było za wiele placów zabaw a dzieci było pełno... - ocenia Zbigniew Duda.
Mimo głosów krytyki pomysł z ubrankami ma też swoich zwolenników.
- Bardzo fajny gest. Nawet z tymi napisami. A krytykanci zawsze się znajdą co to wiedzą więcej i zrobiliby lepiej - skomentowała Wioleta Nowocińska.
- U nas dużo się mówi a mniej robi Judyta Grzelka .. A ubranka śliczne - ocenia Magdalena Wyżlic Domagalska.
A Wy co myślicie o polityce prorodzinnej władz Działdowa? Zachęcamy do komentowania.
RW
