Pogoda dopisywała. Lekko zachmurzone niebo i 24 stopnie Celsjusza. Po 30 minutach wszyscy zajęli miejsca przy kajakach. Na początek rozgrzewka. Przypomnienie regulaminu i najważniejszych zasad bezpieczeństwa. Zmiana obuwia, zabezpieczenie bagaży i startujemy. 30 pierwszoklasistów pod opieką ratownika WOPR Zbigniewa Kocieli oraz nauczycieli Anety Wojsyk-Cepowicz, Grzegorza Mrowińskiego i Dariusza Piotrowicza rozpoczęło przygodę z Welem, jedną z najpiękniejszych rzek w Polsce. Dzięki pomocy Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Działdowie gimnazjaliści z Jedynki już po raz siódmy ruszyli na podbój Welu.
Początki nie były trudne. Uczniowie bez większych problemów przepłynęli Jezioro Zarybinek i wypływający z niego szeroki fragment rzeki. Łatwość odcinka sprzyjała edukacji przyrodniczej, w ramach której gimnazjaliści podziwiali różnorodność naturalnych zbiorowisk roślinnych. Prawdziwe przygody zaczęły się dalej.
Tradycyjnie, za jazem w Grabaczu niski stan wody nie pozwolił na płynięcie. Przez około 300 metrów młodzież holowała kajaki. Niektórzy wejście do wody przypłacili skaleczoną nogą inni utratą obuwia. Wszyscy wzajemnie sobie pomagali i chociaż były chwile załamania, to nikt nie wycofał się - mówi Dariusz Piotrowicz, opiekun grupy.
Gimnazjaliści sprawnie pokonywali przeszkody, głównie zalegające w wodzie powalone konary drzew. Czasami wymagało to współdziałania i pomocy innych. Liczne meandry zmuszały uczestników do niemałego wysiłku, lecz wszyscy okazali się profesjonalistami. Kajaki bezbłędnie mijały tajemnicze starorzecza a największym problemem okazały się... niezliczone „ogromne” pająki.
Na pomysł organizowania spływów kajakowych wpadłem w 2004 roku. Początki były trudne. Ciężko było przekonać rodziców i nauczycieli, którzy ze względów bezpieczeństwa sceptycznie podchodzili do pomysłu. Ale udało się. Obecna wyprawa była siódmą z kolei. We wszystkich spływach uczestniczyło prawie 200 uczniów. Koszt uczestnictwa jednej osoby wynosi ok. 50 zł. Jak na działdowskie warunki to bardzo duża kwota, przerastająca możliwości wielu rodzin. Dlatego na wszystkie spływy pozyskiwałem pieniądze z zewnątrz - mówi organizator spływu Grzegorz Mrowiński.
Info.: Gim1
Opr.: MO
