W trosce o najwyższe dobro obywateli, decyzją rządu i za zgodą Prezydenta RP obecny system edukacji w Polsce idzie do kosza. Nie wiadomo co się stanie z budynkami po likwidowanych gimnazjach, ani jaki los spotka uczniów, czy zwolnionych nauczycieli. Dobrze przemyślana reforma oświaty zakłada, że związane z nią problemy rozwiążą się same na szczeblu samorządowym. Jak to będzie wyglądać w Działdowie wyjaśnia burmistrz Grzegorz Mrowiński.
- To radni będą podejmowali decyzję, jak sieć edukacyjna będzie wyglądała. Wcześniej chcę zasięgnąć opinii nauczycieli i rodziców. W dyskusjach z nauczycielami dziecko zeszło na plan dalszy, a nauczyciele tak naprawdę walczą o zachowanie etatów. Szukamy więc takiego rozwiązania, aby jak najwięcej tych etatów zachować, ale z drugiej strony są też rodzice i ich dzieci i musimy zasięgnąć ich opinii, czy na przykład oni będą się godzić na to, żeby dzisiejsze klasy 2, 3, 4, 5, 6-te dzielić na pół, rozłączać je i przenosić do innego budynku. Dopiero jak je będę znał, a myślę że stanie się to najpóźniej do końca stycznia, będziemy wiedzieli w jakim kierunku iść i spotkam się z Radą, przedstawię wyniki konsultacji z nauczycielami i rodzicami, finansowe aspekty, bo różne sieci to różne koszty i wtedy będziecie Państwo musieli podjąć decyzję, w jakim kierunku idziemy - mówi Grzegorz Mrowiński.
Czasu pozostało niewiele. Do końca marca musi zostać podjęta uchwała o sieci szkół w każdej gminie. Wcześniej projekt uchwały w tej sprawie musi zostać pozytywnie zaopiniowany przez wojewodę. Nową wizję kształcenia w Działdowie poznamy więc już w przyszłym miesiącu.
RW
