Elżbieta Jaworowicz przygotowała reportaż na temat niemieckiego obozu koncentracyjnego w Działdowie. Reporterka wysłuchała wspomnień ocalałych więźniów, którzy jako dzieci byli świadkami okrucieństwa żołnierzy niemieckich, wobec wielu tysięcy osób. Mimo upływu lat, świadkowie z detalami opisują zbrodnie, których dopuścili się strażnicy.
- Kiedy szłam z mamą za rękę, widziałam młodą kobietę z dzieckiem na ręku. Pamiętam tylko rączki dziecka, oparte na ramionach matki. W pewnym momencie gestapowiec ciapnął tę kobietę i odciął część dziecka. Chcieli jej zabrać pozostałą część dziecka, ale nie pozwoliła na to, więc wywlekli ją całą i wrzucili z dzieckiem do dołu, wypełnionego wapnem. Ja wtedy mamę zapytałam, kiedy nas zabiją - wspomina Henryka Taube, były więzień obozu w Dzialdowie.
Obejrzyj reportaż Elżbiety Jaworowicz o niemieckim obozie w Działdowie
- Dawali nam posiłki z ciał dzieci maleńkich. Głodowaliśmy, bo nie chcieliśmy jeść tego - dodaje Teresa Krowicka, były więzień obozu w Dzialdowie.
Relacje świadków uzupełnia ks. Marian Ofiara, proboszcz parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej i Błogosławionych Męczenników Działdowskich.
- Nie było żadnych warunków sanitarnych. Nie było wody, a mycie kawą było surowo karane. (...) Człowiek płakał, prosił, błagał, żeby go nie zakopywali żywcem na terenie obozu. Bywały też takie sytuacje, że kobieta w grudniu, w czasie 20 - stopniowego mrozu była polewana wodą. To byli sadyści, jakich trudno sobie wyobrazić (...) To co się tutaj działo to jest dowód na istnienie diabła - mówi ks. Marian Ofiara.
Zbrodnie nazistów, to również dramat ich rodzin. Elżbieta Jaworowicz przybliżyła opowieść niemieckiego publicysty, pisarza Martina Pollacka, którego ojciec, gestapowiec, podczas II wojny światowej stacjonował w Radziejowicach. Tu w 1944 r. w przypałacowym ogrodzie rozstrzelano kilkanaście osób, do dziś niezidentyfikowanych imiennie. Martin Pollack nie znajduje usprawiedliwienia dla zbrodni popełnionych przez ojca i bez wahania opowiada się po stronie ofiar.
Po emisji reportażu następuje dyskusja z zaproszonymi do studia gośćmi. Wśród nich są burmistrz Grzegorz Mrowiński i starosta Marian Janicki, którzy od lat starają się pozyskać środki na odrestaurowanie budynku, który dziś jest już w opłakanym stanie i grozi zawaleniem.
- Wszyscy mieszkańcy Działdowa chcą przywrócić pamięć temu miejscu. Przeszkodą jest czynnik finansowy, ekonomiczny. Było składanych kilkanaście wniosków do różnych instytucji, które nie spotkały się z akceptacją - powiedział Grzegorz Mrowiński, burmistrz Działdowa.
Burmistrzowi wtóruje Starosta, który potwierdza, że długie starania o pozyskanie niezbędnych środków zakończyły się niepowodzeniem.
- Nasze aplikacje o pieniądze do Ministerstwa Kultury i funduszy europejskich i do norweskiego funduszu i władz wojewódzkich w ramach RPO były rozpatrzone odmownie. Dziesięć lat staraliśmy się, żeby ktoś nam pomógł - podsumował Marian Janicki, starosta działdowski.
Reportaż jest już dostępny w serwisie internetowym magazynu "Sprawa dla reportera" i można go obejrzeć w tym miejscu. Materiał o działdowskim obozie został wyemitowany jako drugi w kolejności i rozpoczyna się w 15 min. 30 sek. audycji.
Burmistrz miasta Grzegorz Mrowiński jeszcze przed emisją reportażu spytał na swoim profilu na facebooku - czy miasto powinno ratować obiekt? Jakie macie pomysły na zagospodarowanie budynku? Zachęcamy do komentowania.
RW
