s
Czwartek, 4 czerwca 2026 r. Imieniny obchodzą : Franciszek, Karol, Kwiryna
27.03.2017

Czy poseł zatrzyma budowę kurników

W piątek 24 marca w Lidzbarku odbyło się spotkanie z posłem Zbigniewem Babalskim. Tematykę zdecydowanie zdominował temat kurników.

 

W piątek 24 marca w sali widowiskowej Miejsko Gminnego Ośrodka Kultury w Lidzbarku odbyło się spotkanie z posłem i sekretarzem stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi Zbigniewem Babalskim. Towarzyszyli mu dyrektorzy i specjaliści między innymi z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Warmińsko-Mazurskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego, Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii czy KRUSu.

 

- Ja jeżdżę po takich spotkaniach, po regionie warmińsko mazurskim a czasami poza ten region. Dziś inicjatywa wyszła ze struktur Prawa i Sprawiedliwości z Powiatu Działdowskiego – że jest takie zapotrzebowanie. Część rolników przychodzi do biura i chciałoby się spotkać i porozmawiać ale również i mieszkańcy. W związku z tym odpowiedź jest taka, że dziś się takie spotkanie po prostu odbyło. Na zapotrzebowanie konkretnych ludzi, którzy od czasu do czasu chcą porozmawiać z kimś, kto w jakiś sposób może pomóc rozwiązać ich problemy – tłumaczy poseł Zbigniew Babalski.

 

A problemów zgłoszono wiele, od propozycji zwiększenia limitów dopłat do paliwa rolniczego, przez problem zakazu wypuszczania drobiu na wolny wybieg aż po kwestię zniechęcania młodych rolników do przejmowania gospodarstwa po rodzicach. Szybko się jednak okazało, że dominującym problemem jest zalew powiatu przez inwestycje związane z budową kurników. Czy poseł może zablokować takie inwestycje?

 

- Odpowiedź może być tylko jedna i prosta: poseł sam w tej materii nic nie może zrobić. To nie jest problem, który się pojawił w Lidzbarku czy powiecie działdowskim. Jestem po wielu takich spotkaniach, ostatnio tak jak tu powiedziałem robi się cos takiego, że te kurniki powstają jak grzyby po deszczu. Domyślam się, dlaczego – ponieważ pracujemy wspólnie z Ministrem Infrastruktury nad Kodeksem Urbanistycznym i mówimy bardzo wyraźnie: takie instalacje, takie inwestycje wielkopowierzchniowe nie będą mogły być stawiane jeśli nie będzie Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego. To jest przerzucenie odpowiedzialności na samorządy, ale to jest ich kompetencja. Mamy 27 lat od funkcjonowania samorządów w nowej formule, 30 procent samorządów ma Plany Zagospodarowania Przestrzennego a 70 procent nie ma.

 

Z tym stwierdzeniem nie do końca zgodzili się obecni na sali uczestnicy spotkania:

 

- Nie mogę się niestety zgodzić, że te Plany Zagospodarowania Przestrzennego w stu procentach rozwiązują sprawę. Chciałbym prosić pana ministra, bo to jest rzecz, która naprawdę rozpala ludzi do gorąca. Dziś podsumowaliśmy zbiórkę podpisów w Działdowie. Trzy tysiące osób się podpisało przeciw tym kurnikom w Działdowie. To jest tylko jedna działka i jedna inwestycja. Mówi się, że w powiecie to jest zalew kurników, ja mówię, że to jest inwazja. Jedynym rozwiązaniem jest to, o czym słyszałem od dłuższego czasu, czyli Ustawa Odorowa, czyli uciążliwości zapachowe. Ja drżę, że w wielu przypadkach się nie wyrobimy z Planami Zagospodarowania Przestrzennego a z drugiej strony jesteśmy w takiej sytuacji, ze Działdowo Plan zagospodarowania Przestrzennego ma ale gmina oddalona o 2 kilometry tego planu nie ma i żeby go zrobić potrzebuje półtora roku. Więc jesteśmy pod ścianą – tłumaczył działdowski radny Sławomir Pszenny.

 

Poseł Babalski odniósł się również do Ustawy Odorowej, która od wielu lat czeka na uchwalenie:

 

- Następna sprawa, która leży w gestii Ministra Ochrony Środowiska to Ustawa Odorowa. Wiem, że prace w tym ministerstwie nad tą ustawą trwają. Po tym spotkaniu będę monitował, ze trzeba przyspieszyć, bo robi się niedobra sytuacja na polskiej wsi. Z drugiej strony polska wieś się też bardzo zmieniła. Kiedyś była zupełnie inna, 15 – 20 lat temu nie było takich problemów, nie było koncentracji dużych ferm. To zupełnie inaczej funkcjonowało. Dzisiaj pogoń za dobrym wynikiem ekonomicznym powoduje, że powstają te duże fermy, które nie zawsze dobrze wpływają na otoczenie. Ludzie ich po prostu nie chcą. A z drugiej strony jesteśmy liderem produkcji drobiu w Europie i jakoś to trzeba pogodzić – dodaje poseł.

 

Żadna ze stron takich tłumaczeń nie przyjmie: producenci drobiu chcą inwestować i produkować go jak najwięcej a mieszkańcy zwyczajnie na takie inwestycje się nie godzą. Poseł obiecał pochylić się nad problemem, ale podkreślił, że sam wiele nie zdziała. Na kolejnym spotkaniu tego typu poznamy więcej szczegółów.

 

MO

 

s

s
s
s
© MD 2010-2024
Portal wykorzystuje pliki cookies (tzw. „ciasteczka”) własne oraz systemów zewnętrznych, w celu analizowania zainteresowań czytelników naszego portalu i zgodnie z rozporządzeniem RODO. Więcej informacji w naszej polityce prywatności