Skąd wziął się pomysł, by coś takiego zorganizować? Tłumaczy to pomysłodawca: proboszcz parafii w Hartowcu:
- 2013 rok, wtedy były Światowe Dni Młodzieży w Brazylii. Wiedzieliśmy, że młodzi ludzie nie pojadą tam ze względu na koszty i odległość. Pomyśleliśmy więc, że niech przeżyją cos tutaj u nas, w diecezji. Padł pomysł, żeby to się działo w Hartowcu. To był pierwszy dzień a kiedy się żegnaliśmy młodzież powiedziała: „To co, do zobaczenia za rok!” i tak to się zaczęło – wspomina Ksiądz Sławek Skonieczka, proboszcz parafii w Hartowcu/Dyrektor Diecezjalnego Domu Rekolekcyjnego w Hartowcu/Współorganizator Diecezjalnych Dni Młodzieży w Hartowcu.
Dla każdego „Hartowiec”, jak w skrócie nazywane są Diecezjalne Dni Młodzieży to innego rodzaju przeżycie. Uczestnicy przyjeżdżają tu z całkowicie różnych powodów a wyjeżdżają z całkowicie różnymi doświadczeniami:
- Przyjechałem do Hartowca, żeby spotkać się ze swoimi znajomymi z różnych stron, żeby odnowić swój zapał wiarę w Pana Boga. Po to też, żeby służyć w służbie liturgicznej i Bogu i innym ludziom - Bartłomiej Grzębski, uczestnik Diecezjalnych Dni Młodzieży w Hartowcu.
Co roku spotykają się tu setki ludzi w każdym wieku a wszystkich łączy jedno:
- Hartowiec jest takim specyficznym miejscem, które otwiera bardzo ludzkie serca i serca tych młodych ludzi. Ja jako siostra dostrzegam swoją posługę na tych polach Hartowca takiej bliskiej obecności z drugą osobą. Ci młodzi ludzie chętnie się tu otwierają i dzielą sekretami swojego serca, ale też tym doświadczenie Pana Boga w swoich zranieniach. Dokonuje się tu bardzo wiele uzdrowień ran tych młodych ludzi z dzieciństwa, przychodzą i dają świadectwo. To jest piękne doświadczenie tego miejsca. Wielu z tych ludzi przyjeżdża tu nieświadomie, trochę się pobawić, bo są koncerty i bardzo bogaty w treść program. Dla ludzi, którzy są po raz pierwszy te koncerty są bardzo ważne ale i adoracja najświętszego sakramentu i kontakt z innymi ludźmi w tym miejscu – tłumaczy Siostra Hiacynta Błęcka, Służebniczka Maryi.
Organizator wydarzenia tłumaczy co trzeba zrobić, by w przyszłym roku móc uczestniczyć w siódmych Diecezjalnych Dniach Młodzieży i jakie atrakcje czekają na uczestników:
- Wystarczy chęć, pragnienie. Trzeba się zapisać przez formularz i spełnić kilka warunków: trzeba mieć 14 lub więcej lat, zgodę rodziców lub opiekuna. No i przyjechać, przeżywać i być tutaj. Są tu spotkania w grupach, konferencje, świadectwa, koncerty, tace, w tym roku była Christoteka, zumba i wiele elementów oddziałujących na ludzi z wielu stron – dodaje organizator.
DDM to wiele godzin wypełnionych zarówno wspólną zabawą jak i zadumą nad samym sobą. Kolejne dni spędzone tutaj przynosiły nowe przeżycia:
- Wyglądały cudownie, naprawdę się cieszę, że tu przyjechałem. Ludzie są wspaniali. Codziennie przezywaliśmy coś innego. Najbardziej mi się podobała wczorajsza adoracja, gdzie prawie wszyscy płakali. Potem było namaszczenie chorych. Przyjechałem z kamieniem w sercu i z żalem do tej osoby. Teraz już tego kamienia nie ma. Przebaczyłem tej osobie i nawet dałem jej kawałek pizzy, bo była głodna – dodaje Bartłomiej Grzębski.
Na pytanie dlaczego warto tu być siostra Hiacynta odpowiada krótko:
- Żeby tych młodych ludzi przyprowadzić do Pana Boga. Jestem tu po raz drugi i zeszłoroczne doświadczenie otwartości tego miejsca, doświadczenia chrześcijańskiej radości nieustannie umacnia mnie w powołaniu, że tym młodym ludziom trzeba pokazać, że kościół jest młody, żywy, kochający. Hartowiec jest tym miejscem gdzie ludzie przez drugiego człowieka spotykają Boga - Siostra Hiacynta Błęcka, Służebniczka Maryi.
„Do zobaczenia za rok” – te słowa usłyszeli organizatorzy Pierwszych Diecezjalnych Dni Młodzieży w Hartowcu i od teraz słyszą je już zawsze. A więc…
- Do zobaczenia za rok, na siódmych Diecezjalnych Dniach Młodzieży w Hartowcu – kończy ksiądz Sławek.
MO
