Mowa o Szkole Podstawowej numer 3 w Działdowie:
- Zanim się do tego odniosę chciałbym parę zdań powiedzieć na temat już istniejącego i wykonanego tego zadania – przy Zespole Szkół numer 2 w Działdowie, gdzie takie zadanie zostało wykonane na kwotę 270 tysięcy. Przy czym było ono dofinansowane ze środków zewnętrznych w wysokości 140 tysięcy. Wsparcie ze środków zewnętrznych to jest jakieś logiczne uzasadnienie, zwłaszcza, że z tej windy dla niepełnosprawnych korzysta jedna osoba. Ta osoba korzysta z tej windy maksymalnie dwa – trzy razy w tygodniu: wjazd i zjazd. Z opinii, jakie uzyskałem jest to inwestycja istotna i potrzebna z punktu humanitarnego, natomiast w sensie zasadności można mieć tu wątpliwości. I w tym przypadku jeżeli mamy podobne zadanie wykonać wyłącznie ze środków własnych – w moim przekonaniu nie do końca jest to zasadne, aczkolwiek jest to oczywiście potrzebne. Może więc przesunąć to zadanie na kolejny rok budżetowy celem pozyskania środków zewnętrznych i to zadanie podobnie wykonać. Jeszcze raz powtarzam, że to zadanie jest istotne i potrzebne, ale nie jest pilne, zwłaszcza jeśli wykonamy je ze środków własnych – stwierdził radny Andrzej Tessar.
Burmistrz nie krył zażenowania takim tokiem myślenia:
- Zawiesiłem na chwilę głos, bo to, co mówił pan Andrzej wywołało we mnie mieszane uczucia. W szkole podstawowej 4 do 6 osób korzysta z tej windy. 6 osób ma problemy ruchowe. I ja pana zaproszę na spotkanie z tymi osobami i chciałbym, żeby pan spojrzał w oczy matkom i ojcom i powiedział „Jest to potrzebne, ale czy aż tak bardzo?”. Naprawdę było to niesmaczne co pan tu powiedział. Co do szkoły podstawowej numer 3 tam jest jedna osoba, która porusza się na wózku inwalidzkim i myślę, że nawet jeśli mielibyśmy z własnych środków wydać 240 tysięcy to ja będę dumny z tego, że to dziecko będzie mogło w stu procentach korzystać z całej szkoły. My na dzień dzisiejszy nie podjęliśmy jeszcze decyzji, czy pobudujemy, czy nie. Zastanawiamy się, dlatego, że jeśli mielibyśmy robić tę inwestycję to najlepszym momentem byłyby wakacje. Wiemy, że w tym roku dofinansowanie tego z PFRON-u będzie praktycznie niemożliwe. I stąd trudna decyzja, czy mamy spotkać się z rodzicami tego dziecka i powiedzieć, że pani dziecko jest gorsze i nie będzie korzystało z windy. A te sześcioro dzieci, które są w czwórce są lepsze i one będą korzystały. Ale jeżeli będziemy mieli taka decyzję podjąć, to ja pana radnego zaproszę i zaproszę tych rodziców i chciałby, żeby pan się z nimi spotkał i porozmawiał – odparł burmistrz Grzegorz Mrowiński.
Radny oburzył się w ten sposób postawioną sprawą. Nie był przecież przeciwny likwidacji barier architektonicznych, chciał jedynie odsunięcia inwestycji w czasie:
- Pan burmistrz komentując czy odpowiadając jakiś komentarz do tego dodaje. Bardzo prosiłbym o wstrzymywanie się od takich komentarzy, ponieważ on nie w pełni jest uzasadniony. Mówiąc o tych sprawach z mojej strony chciałem to jedynie przełożyć na kolejny termin, aczkolwiek nie pozbawiać tego zadania w ogóle. A takie komentarze to już pańska indywidualna sprawa – skarżył się radny Tessar.
Burmistrz natychmiast wyjaśnił, skąd w jego głosie wziął się ostry bądź co bądź ton:
- Ja przepraszam, jeżeli pan poczuł się urażony ale chciałbym państwa uwagę zwrócić, że są specyficzne choroby i nie chce tu o tym głośno mówić, ale rok czy dwa lata to może być za późno dla niektórych dzieci – zakończył Grzegorz Mrowiński.
Dyskusja została ucięta a do sprawy radni wrócą przed wakacjami.
MO
