Na fakt zwrócił uwagę na ostatniej sesji Rady Miasta Działdowo radny Marian Odachowski:
- Temat dotyczył honorowania przez burmistrza Mazurkiewicza SS-manów, w skrócie przypomnę. Gdy został pan burmistrzem jedna z tych tabliczek honorujących SS-manów została na pańskie polecenie usunięta. Ale panie burmistrzu, została jeszcze druga tabliczka zamontowana na drzewku. Jest to jodła koreańska, która stoi w Parku Jana Pawła II. Pytam zatem, czy ta tabliczka również doczeka się usunięcia, a drzewko być może wyrwania z korzeniami? Dla państwa wiedzy, napis na tej nieusuniętej tabliczce brzmi: Jurgen Koshowitz, Działdowo, Data. Pan burmistrz przywoływał wtedy, że ojciec tegoż Jurgena był SS-manem i w związku z tym mieszkańcy są oburzeni i czują się upokorzeni. Panie burmistrzu czas chyba najwyższy tę tabliczkę usunąć? A tak na marginesie mam spore wątpliwości co do tego, ze Herbert Koshowitz był w SS, ponieważ służył w Wehrmachcie, w armii niemieckiej, w tej samej, w której służył pański dziadek a jako, że pochodzili z tych samych stron, być może byli w jednej kompanii – powiedział na sesji radny Marian Odachowski.
Burmistrz wyjaśnił zlikwidowanie tylko jednej tabliczki:
- Były dwie tablice, jedna to była tablica, która upamiętniała Gerlacha, ona była na głównym deptaku miasta, była wyeksponowana w miejscu trudnym do niezauważenia. Stąd była decyzja, że ta tablica zostanie usunięta. A tej jodły koreańskiej szczerze mówiąc ja nie byłem w stanie nawet znaleźć, ona gdzieś się zlewa z jakimiś innymi drzewkami. Tabliczka żadna nie rzuca się w oczy. Więc zamykając temat: drzewka nie będę wycinał a tabliczka niech sobie schowana wisi. Dopóki się nie będą tam spotykać neonaziści to ja nie będę tu interweniował – odpowiedział burmistrz Grzegorz Mrowiński.
Nie da się ukryć, że wyciąganie dziadka z Wehrmachtu wzburzyło burmistrza:
- Pierwszy raz o tym, że ktoś próbuje wykorzystać te informacje dostałem 2 miesiące przed wyborami. Dostałem list, w którym był szantaż. Z listu tego wynikało, że jeżeli nie zrezygnuję ze startu w wyborach to ta informacja zostanie upubliczniona. I tak się stało. Skąd jest ta informacja nie wiem. Z rozmowy z jednym z byłych funkcjonariuszy PZPRu dowiedziałem się, że w komitecie znajdowała się taka duża księga, w której były wymienione nazwiska osób, które były w Wehrmachcie, które walczyły w Armii Krajowej, Narodowych Siłach Zbrojnych. Ta księga została po to stworzona, żeby ludzi szantażować. Kiedy upadła komuna większość dokumentów została spalona w Domu Nauczyciela. Ja wiem, kto palił te dokumenty. I faktycznie w tej książce jest Jan Mrowiński, mój dziadek, wychowywany w duchu polskości. Oczywiście prawda jest też, że po 41. roku został wciągnięty do Wehrmachtu, jak wielu państwa dziadków, wujków i tak dalej. Czym się różnimy od tych, którzy nam to dziś wypominają? Tym, że jesteśmy związani z tymi terenami od lat. Ja z historii swojego dziadka jestem dumny. Trafia do niewoli a w 45. roku trafia do Lidzbarka. Był w Wehrmachcie, nie był członkiem Selbshutz ani SS. Więcej nie mam nic do dodania – zakończył burmistrz.
Radny Odachowski próbował się bronić:
- Proszę nie insynuować takich obrzydliwości bo ja z tymi anonimami nie mam nic wspólnego – odpierał radny.
Burmistrz zakończył krótko:
- Koshowitz był członkiem SS, przedstawiłem na to dowody, zeznania a pan jeśli tego nie rozumie to niegodzien jest pan miana historyka. A mój dziadek, gdyby był pierwszym sekretarzem, to może bym się wstydził, ale jego historii się nie wstydzę – zakończył burmistrz.
My również nie insynuujemy. Naszym czytelnikom pozostawiamy rozstrzygnięcie: kto i dlaczego był w Wehrmachcie, kto przed wyborami szantażował Grzegorza Mrowińskiego, kto był pierwszym sekretarzem PZPR w Działdowie oraz kto i za co ma się wstydzić…
MO
