- Gościliśmy 60 uczestników z całej Polski. Oferta programowa wykładów i warsztatów była bardzo szeroka, począwszy od zajęć z improwizacji teatralnej po warsztaty z negocjacji, z rozwiązywania problemów grupowych i komunikacji. Podjęliśmy też tematykę tożsamości małych ojczyzn i wiele innych tematów, które bliskie są animatorom kultury, społecznikom, dyrektorom instytucji kultury. Nasi uczestnicy wyjechali z wielkim pokładem wiedzy i z wielką nadzieją, że powrócą na drugi kongres do Lidzbarka, aby czerpać jak najwięcej. Wykładowcy, których zaprosiliśmy to pierwsza liga, jeśli chodzi o coaching i przekaz. Byli to profesorowie i doktoranci nauk psychologicznych, ale także regionaliści, twórcy, aktorzy i reżyserzy – mówi Katarzyna Borowska.
Dla uczestników przygotowano wiele warsztatów i wykładów, z których można się było dowiedzieć między innymi jak stworzyć wioskę tematyczną i zapobiegać wykluczeniu społecznemu i kulturalnemu dzieci i młodzieży. Pomysł na konwent tego typu dojrzewał w głowach organizatorów już od dawna:
- Pomysł tak naprawdę istniał w mojej głowie ładnych kilka lat. Był to wynik moich rozmów z kolegami, którzy na co dzień zajmują się inicjowaniem różnych wydarzeń kulturalnych nie tylko w miastach, ale i w małych miejscowościach i na wsiach. Nam animatorom kultury czasem brakuje iskry, zapalnika. Brakuje też czasami nowości, gdzie w dzisiejszych czasach tak naprawdę z każdym dniem wszystko się zmienia. I ten kongres właśnie był po to, żeby nie tylko nabrać mocy i energii i otworzyć się na nowe pomysły, ale także stworzyć sieć kontaktów. Wymieniać się wydarzeniami artystycznymi i umiejętnościami – dodaje Katarzyna Borowska.
Konwent to nie tylko panele dotyczące sfery kulturalnej. Na szeregu wykładów i warsztatów można było nauczyć się przeprowadzić skuteczne mediacje:
- Przez dwa dni pracowałem z artystami, z osobami, które zarządzają domami kultury, a także są animatorami kultury i pracowaliśmy nad ich umiejętnościami przywódczymi – mówi Karol Winiarek, trener rozwoju osobistych osiągnięć.
Uczestnicy z zajęć wychodzili zadowoleni, ale na efekty ich własnej pracy trzeba będzie poczekać:
- Jakie będą tego efekty, to się okaże w najbliższym czasie, jak dostanę maile czy telefony, że to rzeczywiście działa i przełożyło się na pracę ich zespołów. Miało to dać poczucie większego komfortu i swobody w ich działaniu a także zwiększenie efektywności zespołów – dodaje Karol Winiarek.
Sporą część dwudniowego wydarzenia jego uczestnicy spędzili z grupą improwizacji teatralnej Poławiacze Pereł z Lublina:
- Zaczęło się od spotkania z Przemkiem Buksińskim, mówił o tym, czym jest improwizacja i komu te improwizację można dać. Roztaczał swoja historię, opowiadał jak się improwizacja w jego życiu zaczęła. I jak się skończyła. I po to to wszystko. Jak już to zostało wypowiedziane przez Buksińskiego spotkaliśmy się na wieczornym pokazie improwizowanym Poławiaczy Pereł i tam pokazaliśmy tej niesamowitej publiczności czym jest efekt naszych warsztatów. Czyli improwizacja w praktyce, czyli my przed publicznością, publiczność przed nami i razem tworzymy wspólne przedstawienie, wcześniej nie przygotowane, powstające tu i teraz, w tym momencie. Bardzo energetyczne na oczach widzów. Do sugestii widzów, które spisywali na karteczka, albo wypowiadali. Jak już to zostało ogarnięte spotkaliśmy się na warsztacie z grupą (a takich grup sobie życzymy), z którą możemy pracować i improwizować, ponieważ ludzie, którzy przyszli na nasz warsztat wnikliwie słuchali, byli bardzo energetyczni, żywi, zabawni, inteligentni, błyskotliwi w sytuacjach, które były proponowane. Byli odważni, szaleni, wchodzili we wszystkie gry improwizowane perfekcyjnie. I jeżeli moglibyśmy mówić o jakimkolwiek sukcesie to jest nim to, że zebrała się tu grupa ludzi, która chce się edukować w sposób niestandardowy i wzbogacać swoje umiejętności i wiedzę. Okazało się, że ten niestandardowy sposób proponowany przez Poławiaczy Pereł jest wyjątkowy, trafia do ludzi i ci ludzie zabiorą go na pewno ze sobą. I będą go rozwijać u siebie, ale też jesteśmy otwarcie na wszelkie zaproszenia z ich strony, na to, że się jeszcze spotkamy niejeden raz i my będziemy się od nich uczyć a oni będą się uczyć od nas – mówią Przemek Buksiński i Marcin Wąsowski.
Efektami spotkań, wykładów i warsztatów byli zachwyceni nie tylko organizatorzy i uczestnicy…
- Efekt przerósł nasze oczekiwania. I efekt już osiągnięty został – po prostu spotkaliśmy się z tymi ludźmi. To jest ten efekt. Bo najważniejsze rzeczy się dzieją w spotkaniu, w rozmowie, otwartości, w akceptacji, po prostu w miłości. Dziękujemy – dodają Poławiacze Pereł.
MO
