Temat poruszył radny Andrzej Przybyszewski:
- W czasie obchodów Działdowa było wielu turystów i rozmawiałem z niektórymi. Z Trójmiasta, Bydgoszczy, Torunia… Bardzo pozytywnie się wyrażali, było bardzo czysto, schludnie. Brakowało dwóch rzeczy, zdaje mi się drobnych: kranu z bieżącą wodą dla dzieci i ubikacji z prawdziwego zdarzenia, bo strach było wejść. Czy można to jakoś zmienić? Bo to jest piękne miejsce odwiedzane przez dużo ludzi – stwierdził radny Andrzej Przybyszewski.
Wtórował mu radny Roman Łukaszewski:
- Było to poruszane w czerwcu, wówczas powiedział pan, ze mieszkańcy mogą skorzystać z toalet znajdujących się w urzędach. Z mojego okręgu, z ulicy Norwida mieszkańcy mnie zaczepiają i mówią, że owszem - chodzą do tych urzędów, ale są problemy, bo są te toalety zamknięte i trzeba o klucz prosić. I to jest dla nich krępujące. W związku z tym należałoby rozważyć sytuację tak, jak w tym parku, tak samo gdzieś w centrum, żeby choć jedna toaleta powstała, żeby to miało jakiś sens dla mieszkańców i dla przyjezdnych – poparł radny Roman Łukaszewski.
Władze Działdowa problem znają, okazuje się, że boryka się z nim wiele miast w Polsce. Póki co obowiązuje rozwiązanie doraźne:
- Staraliśmy się problem ubikacji załatwić w ten sposób, że udostępniamy wszystkie nasze ubikacje. Zostały zamontowane kierunkowskazy, które pokazują gdzie znajdują się te ubikacje. I tu od razu powiem radnemu Łukaszewskiemu, że w Urzędzie Miasta ubikacje nie są zamykane. Każdy może wejść i skorzystać, nawet się zdarza, że przed gabinetem burmistrza ludzie korzystają. I nikt nikomu uwagi nie zwrócił. Wiem, że w innych instytucjach publicznych one są zamykane. Ubikacja, za której remont i sprzątanie płaci podatnik, żeby była zamknięta przed podatnikiem – dla mnie jest to nie do przyjęcia – tłumaczy burmistrz Grzegorz Mrowiński.
Otwarte w urzędach toalety nie są jednak pomysłem mogącym sprawdzić się na dłuższą metę:
- Co nie znaczy, że nie myślimy na przykład o tym, żeby pobudować, czy ustawić coś w Parku Jana Pawła II. Może troszeczkę wybiegnę w przyszłość, mamy opracowane dwie koncepcje na poszerzenie tego parku, a więc mówię tu o terenach leżących na północ od tego kanału. Być może w ramach tych koncepcji udałoby się stworzyć coś, ale proszę państwa z tego parku jest bardzo blisko do zamku, więc nie wiem, czy jest sens – stwierdził burmistrz.
Okazuje się, że powód braku szaletu miejskiego jest prosty:
- Dziś nikt nie buduje szaletów, bo są koszty utrzymania za duże, ale myślę, że trzeba będzie usiąść i porozmawiać na ten temat i problem rozwiązać tak, żeby mieszkańcy byli zadowoleni. Toalety w naszym urzędzie są otwarte. Nie wiem, w którym urzędzie były zamknięte, bo jeżeli w naszym to zaraz będziemy szukali winnego – obiecał Grzegorz Mrowiński.
Co jednak z potrzebami osób przebywających bliżej centrum? Burmistrz miał pewien pomysł:
- W ratuszu są dwie toalety, jedna na dole jest zamknięta. Natomiast u góry jest toaleta na sali na której znajduje się ekspozycja. Żeby tam wejść, trzeba wziąć darmowy bilet, iść do toalety a potem przy okazji można zwiedzić całe muzeum – kończy burmistrz Grzegorz Mrowiński.
Czyli i tu może się sprawdzić stara zasada, by łączyć przyjemne z pożytecznym… ;)
MO
