- Zostałem zaproszony do tej szkoły, rzadko przyjmuję takie zaproszenia, ale mówię – po drodze wpadnę. Tym bardziej się cieszę, bo przyjęcie cudowne. Głównie odpowiadałem na pytania – te pytania były bardzo różne, na przykład jakim jeżdżę samochodem i ile zarabiam. Ale też, kiedy postanowiłem, że zostanę aktorem, o moje najważniejsze role. Ćwiczyliśmy też razem dykcję i śpiewaliśmy piosenkę o dykcji – mówi Artur Barciś.
Aktor podkreśla, że na spotkaniach takich jak to w Dłutowie chętnie bywałby częściej, gdyby nie inne obowiązki:
- Bardzo chętnie bywałbym w takich szkołach gdybym miał więcej czasu. Pracuje bardzo intensywnie, czasem gram po 2 przedstawienia dziennie. Cierpi na tym moja rodzina, a szczególnie wnuki. Więc muszę te obowiązki spełniać bo one są cudowne i ciągle mi brakuje czasu. I na takie miłe spotkania zwyczajnie mam za mało czasu – dodaje aktor.
Błyskom fleszy i rozdawanym autografom nie było końca. Każdy chciał mieć zdjęcie bądź podpis gwiazdy.
MO
