Działdowskie koszary to jeden z najważniejszych zabytków miasta. Wybudowane w roku 1886 budynki wojskowe są świadectwem historii nie tylko kolejnych stacjonujących w nich jednostek pruskich a potem polskich ale przede wszystkim tragicznych wydarzeń z okresu II wojny światowej, gdy Niemcy urządzili w nich obóz przejściowy (pełniący de facto funkcję obozu koncentracyjnego) dla tysięcy Polaków przede wszystkim z Mazowsza. Większość budynków zespołu koszarowego poza walorami historycznymi posiada również niezaprzeczalne walory estetyczne, część jest wpisana do rejestru zabytków.
Idea budowy Hospicjum
Od wielu lat problemem pozostaje zagospodarowanie największego budynku dawnych koszar. Przed laty rozpoczął jego remont działdowski „Caritas”, jednak ze względu na trudności ze sfinansowaniem koniecznych prac przekazał on obiekt ponownie miastu. Od tego czasu włodarze Działdowa nie podjęli żadnych działań, by choćby zabezpieczyć zabytek, nie wspominając już o jego remoncie. Pozbawiony niemal dachu budynek był z roku na rok w co raz gorszym stanie.
Czytaj również: 10 lat starań na marne, hospicjum nie powstanie
Budynek skazany na zniszczenie
Obecny burmistrz Działdowa nie ma wątpliwości, że winę za doprowadzenie zabytku do ruiny ponoszą poprzednie władze Działdowa. Obiekt mógł być chociaż zabezpieczony przed niszczeniem, czego nie zrobiono.
- Pomimo wielokrotnie wydawanych przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Olsztynie nakazów zabezpieczenia obiektu poprzednie władze miejskie nie zrobiły zupełnie nic by koszary uratować. Od 2011 pisano jedynie kolejne odwołania od decyzji nakazującej wykonanie prostego zabezpieczenia obiektu w postaci pokrycia dachu papą oraz podstemplowania grożących zawaleniem ścian i stropów. Dzięki takiemu postępowaniu budynek, który w znacznej części wykonany został w konstrukcji drewnianej doprowadzono do kompletnej ruiny - mówi Grzegorz Mrowiński.
Czytaj również: Budynek byłych koszar wrócił do miasta
Zalewane wodą drewniane belki stopowe w wielu miejscach przegniły, tak samo jak słupy konstrukcji ścian. Runęły już dwie ściany zewnętrze od strony placu koszarowego, w części budynku od strony dworca zawaliły się stropy na wszystkich kondygnacjach.
Z powodu braku jakiegokolwiek pokrycia na dachu woda deszczowa dociera aż do parteru, a na jego podłodze wyrosły bujne paprocie. Zmarnowano także wszystkie fundusze jakie w budynek zainwestował poprzedni właściciel czyli „Caritas”. Wykonane w dużej części wnętrz okładziny ścian i stropów z płyt kartonowo-gipsowych, instalacja elektryczna, posadzki nadają się tylko do kompletnej wymiany.
Co można jeszcze zrobić?
Dziś by uratować obiekt, bo budynku wpisanego do rejestru zabytków i z taką historią nie można po prostu rozebrać, potrzebne będą o wiele większe środki niż jeszcze kilka lat temu. Ze względu na stopień zniszczenia niektórych części budynku nie da się w ogóle remontować i trzeba je będzie rozebrać by następnie odtworzyć zgodnie z pierwotnym wyglądem. Zakres i koszt prac zabezpieczających, bo takie trzeba wykonać w pierwszej kolejności będzie znany dopiero po wykonaniu szczegółowej ekspertyzy. Najpilniejsze roboty będą musiały być wykonane jeszcze w tym roku, gdyż kolejnej zimy koszary mogą po prostu nie przetrwać a wielka katastrofa budowlana była by kompromitacją Działdowa.
Opr.: RW
