Przypominamy: przed wyborami samorządowymi w 2014 roku Sylwester Jackowski pojawił się na łamach Portalu Moje Działdowo oraz Tygodnika Działdowskiego, gdzie tłumaczył, w jaki sposób próbuje pozyskiwać inwestorów.
- Myślę, że z tego spotkania coś zaowocuje i coś pięknego dla miasta wspólnie będziemy starali się stworzyć. Bo dla nas najważniejsze jest, aby ludzie mieli pracę, aby każdy był zadowolony, a politycy nie mówili, że coś mogą zrobić, tylko niech każdy pokaże co zrobił - mówił we wrześniu 2014 roku dla portalu Moje Działdowo Sylwester Jackowski.
Gdy okazało się, że kandyduje na radnego wiele osób zarzuciło mu granie pod publikę. Za pośrednictwem naszego portalu miejscy radni zaprosili go więc na sesję, by opowiedział o kulisach tej głośnej sprawy i swoich dalszych poczynaniach:
- Przypomnę państwu, że to, co zainicjowałem w ubiegłym roku spotkało się z przychylnością pana burmistrza wcześniej niż we wrześniu być może sprawa tego inwestora byłaby na innym etapie, i być może nowy pan burmistrz miałby pole do popisu. Stało się inaczej. (…) Teraz pracuję dla pana burmistrza w Nidzicy, bo tam jest inny klimat – powiedział Sylwester Jackowski.
Z sali posypały się pytania:
- Czy mógłby nam pan udzielić bliższych informacji: co to za inwestor, czy już jakieś inicjatywy podejmował i z jakimi efektami – dopytywał radny Zenon Gajewski.
Sylwester Jackowski odpowiadał:
- Była to firma Kronospan i chciała zatrudnić 400 osób. Tu chciałbym bardzo pochwalić panią Keller, która przygotowała profesjonalny plan biznesowy, który trafił na zarząd tej firmy. Chciała wybudować tartak, hale produkcyjną do produkcji mebli… - wyjaśniał Sylwester Jackowski.
Mając w pamięci poprzednią kadencję, radny Kociela dopytywał o zachowanie obecnego burmistrza:
- Ja pamiętam dwie sytuacje. Jedna: gdy zabierał pan głos w debacie kandydatów na burmistrza. I pamiętam, że pan Mrowiński zapewniał, ze po wyborach będzie z panem rozmawiał. Ja mam pytanie, czy po wyborach do takiej rozmowy doszło – pytał radny Zbigniew Kociela.
Sylwester Jackowski stwierdził, że do takiego spotkania nie doszło, burmistrz Mrowiński od razu wyjaśnił dlaczego.
- Nie spotkaliśmy się, ale cały czas kontaktowaliśmy się drogą mailową, temu pan nie zaprzeczy, ja mam cały czas te informacje. Jedną z tych informacji jest to, że oni oczekiwali od miasta, że miasto zagwarantuje im stałe ceny drzewa i zagwarantuje stałe ilości drzewa, bo to jest zakład, który miał produkować meble czy rzeczy drewnopochodne. Nie jest w gestii burmistrza negocjować ceny z Lasami Państwowymi, nikt by ze mną nie rozmawiał na ten temat. Rzeczywiście do spotkania nie doszło, ale to nie znaczy, że ja nie podjąłem działań, żeby próbować kontynuować to, ale było już za późno – wyjaśnił burmistrz Grzegorz Mrowiński.
Głos zabrała radna Korzeniewska stając w obronie byłego burmistrza:
- Skoro pan, który inwestora miał w rękawie, ja tę sytuację też śledziłam, bardzo mnie zastanawia panie Jackowski i wzięłabym bardzo dużą poprawkę na pana słowa, wodę można lać wszędzie. Teraz nie ja leję wodę, mówię o panu. Ale taka sugestia, pan burmistrz w tej chwili sam stanął w obronie poprzedniego burmistrza, że burmistrz nie może zagwarantować stałych cen drewna. Czy poprzedni burmistrz mógł to zagwarantować zgodnie z prawem? – pytała radna Aleksandra Korzeniewska.
Odpowiedź była krótka:
- Ja nie wiem, jakie możliwości miał poprzedni burmistrz. Podobno miał bardzo duże i miał bardzo wiele numerów telefonów. Ja nie wiem, ja takich możliwości nie mam – odparł Grzegorz Mrowiński.
O zdanie gości spoza Działdowa poprosił radny Zbigniew Kociela:
- Ja byłem na jednym spotkaniu biznesowym na terenie miasta Nidzica, był obecny pan Sylwester. I ja bym chciał, żebyście panowie zajęli stanowisko, jak oceniacie pomysły pana Jackowskiego i na jakim są etapie i czy jest szansa na inwestycje w Nidzicy? – Zbigniew Kociela.
Burmistrz Nidzicy nie ukrywał zażenowania całą sytuacją i przesłuchaniem Jackowskiego:
- Ja jestem daleki od tego, żeby dać się wciągnąć w jakieś spory wasze tu w Działdowie. ja pana Sylwestra poznałem na jednym ze spotkań biznesowych, zaproponował pomoc, ja ją oczywiście przyjąłem. Odbyliśmy wspólnie kilkanaście spotkań z prezesami firm w Polsce. (…) Zaangażował się w to społecznie, nie ma to płacone. Zorganizował mi kilkanaście spotkań z decydentami, nie ludźmi, którzy nie mieli nic do powiedzenia w firmie, to byli prezesi. Wspólnie odbyliśmy kilkanaście podróży służbowych. Tyle mogę powiedzieć o mojej współpracy z panem Sylwestrem, oceniam ją pozytywnie. Jeszcze raz powtarzam, że nie chcę dać się wciągnąć w państwa spory, bo przyjechałem tu jako gość i po to by wciągnąć was do Cittaslow – Jacek Kosmala.
Sylwester Jackowski zakończył swoje wystąpienie radą, do wszystkich obecnych radnych:
- Myślę, że ja, jako nie-radny nie mam obowiązku ściągania do Działdowa inwestorów. To wy jako radni macie mandat społecznego zaufania i pomagać panu burmistrzowi, bo on sam ten wóz ciągnie. Wy jako radni musicie mieć pewne inicjatywy, pewne koncepcje rozwoju i pomysły. Oczekuję tego od was - ja, jako były radny mogę wam służyć radą, doświadczeniem, mogę was wspierać w różnych dziedzinach, ale nie czepiajcie się mnie, że ja coś "zwaliłem", mówiąc kolokwialnie, bo ja niczego złego nie zrobiłem - kończy Sylwester Jackowski.
Wniosek jest prosty: dziś Sylwester Jackowski organizuje spotkania biznesowe burmistrzowi Nidzicy. Gdyby wydarzenia przed i po wyborach w 2014 roku potoczyły się inaczej, owe spotkania odbywałyby się na rzecz Działdowa.
A Wy co o tym myśliście? Czekamy na wasze komentarze!
MO
