Po trzech partiach niedzielnego meczu to goście byli bliżsi zwycięstwa prowadząc 2:1. Wygrane w ostatnich partiach Wang Yanga i Jiri Vrablika sprawiły jednak, że mogliśmy cieszyć się z końcowego triumfu 3:2 dla naszych.
- Byliśmy faworytem z racji miejsca w tabeli. Ale zawodnicy z Dojlid byli wyżej klasyfikowani niż nasi zawodnicy, my nie graliśmy w swoim najsilniejszym składzie a drużyna z Dojlid wystąpiła w swoim najsilniejszym zestawieniu i wiedzieliśmy, że mamy naprawdę bardzo ciężkie zadanie. Dziś udało nam się odnieść zwycięstwo i myślę, że to super wynik 3:2. Mam nadzieję, że kolejne potyczki z innymi drużynami będziemy przechylali na naszą korzyść. Utrzymujemy jak na razie pozycję lidera w Lotto Superlidze i z nadzieja patrzymy w przyszłość. Czeka nas wyjazdowy pojedynek w Lidze Mistrzów z faworyzowaną drużyną Borussią Dusseldorf. Na pewno tam postaramy się zagrać jak najlepiej, do wszystkich meczów podchodzimy maksymalnie skoncentrowani nie ważne, kto jest po drugiej stronie. Zawsze staramy się zagrać najlepszy tenis i dać z siebie wszystko co tylko możemy. Nie odpuścimy tam żadnej piłki. Dwa dni później czeka nas przed własna publicznością pojedynek z AZSem gdańskim. Tam nasz skład będzie teoretycznie silniejszy a potem czeka nas jeszcze wyjazd do aktualnego mistrza Polski a potem mecz u siebie. Więc czekają nas jeszcze trzy pojedynki w Superlidze i dwa w Lidze Mistrzów – mówi trener KS Dekorglass Piotr Kołaciński.
Po niedzielnym pojedynku fotel lidera wciąż należy do drużyny Dekorglassu. Podopieczni Piotra Kołacińskiego mają na swoim koncie 17 punktów. Tabelę zamykają Dojlidy Wschodzący Białystok, Warta Kostrzyn i 3S Polonia Bytom.
Następny mecz nasi tenisiści zagrają w piątek 1 grudnia o godz. 18.00 we własnej hali z drużyną AZS Gdańsk.
Dekorglass Działdowo - Dojlidy Wschodzący Białystok 3:2
Wang Yang - Pavel Platonov 3:2 (11:9, 8:11, 5:11, 11:5, 12:10)
Jiri Vrablik - Wang Zeng Yi 1:3 (8:11, 11:9, 7:11, 8:11)
Paweł Fertikowski - Soumyajit Ghosh 0:3 (12:14, 10:12, 9:11)
Wang Yang - Wang Zeng Yi 2:1 (12:10, 10:12, 11:5)
Jiri Vrablik - Pavel Platonov 2:0 (11:5, 11:3)
MO
