Brak konsekwencji w przeprowadzeniu reformy oświatowej doprowadził do sytuacji, gdzie większość 6-latków pozostanie w przedszkolach na kolejny rok, blokując miejsca dla najmłodszych. Okazuje się, że władze samorządowe niewiele mogą w tej sprawie zrobić.
- Nie jesteśmy w stanie, w przeciągu zaledwie 2-3 miesięcy przygotować nowych miejsc w przedszkolu. Będzie duży problem jeśli chodzi o 3-latków - mówi burmistrz Działdowa.
W trochę lepszej sytuacji znaleźli się 4-latkowie. Dla nich miejsca muszą się znaleźć, choć niekoniecznie w przedszkolach miejskich.
- 4-latkowie jeżeli rodzice wyrażą wolę, żeby ich dziecko uczęszczało my tę wolę musimy wypełnić i jeżeli będzie brakowało miejsc w przedszkolach będziemy ogłaszali konkursy dla przedszkoli niepublicznych - mówi Grzegorz Mrowiński, burmistrz Działdowa.
Rodzice 6-latków, decydując się na pozostawienie swoich pociech w przedszkolach wyrazili sprzeciw, wobec forsowanej od kilku lat reformy. Szkoda tylko, że nikt wcześniej nie liczył się z ich zdaniem i że teraz ucierpią na tym najmłodsi.
RW
